10.01.2012 22:51
8
opublikowana w: Salonik Kameralny
HELENKA: NAJLEPSZE IMIENINY NASZEJ MAMY
Opowiadanie dwojga autorów, Midy i NinyNatalii (www.edudomowa.blogspot.pl), mamuśki opisanych panien ;))
Spośród czterech ślicznych sióstr Helena być może wygląda najbardziej niepozornie.
W przeciwieństwie do Nadziejki nie ma brązowych loków, tylko krótką blond czuprynę oraz, inaczej niż jej siostry z głębokim wejrzeniem brązowych oczu, Hela obdarzona jest przenikliwym, szaro-zielono-niebieskim spojrzeniem.
Helena, jak się należy, jest Piękna. Ma w sobie mnóstwo wdzięku, choć nie widać tego od razu, bo nie ma na twarzy rysu rozmarzenia i fantazjowania. Hela jest osobą konkretną, twardo stojącą na ziemi i trzeźwo patrzącą na życie. Jest bardzo bystra i mądra, ale bywa też niepotrzebnie uparta i za nic w świecie nie chce przyznać się do błędu lub do przegranej.
Pewnego dnia Helenka zawołała do siebie wszystkie siostry (Malutkiej nie wołała, ale ona sama przydreptała) i powiedziała do nich:
- Słuchajcie, dziewczyny. Niedługo są imieniny mamy.
Nowina została przyjęta chwilą hałasu, który wzmagało uszczęśliwione gaworzenie Natalci, która bardzo lubiła się śmiać wraz z innymi, mimo że z założenia nie wiedziała, co wszystkich tak cieszy.
- Cicho! – zakomenderowała Helena. – Musimy mamie na te imieniny przygotować niespodziankę. Ja mam Plan – oświadczyła ważnym tonem i od razu przystąpiła do jego szczegółowego omawiania.
Siostry słuchały zaintrygowane, a Helka oświadczyła triumfalnie:
- My urządzimy mamie przyjęcie imieninowe – i nie czekając na kolejne entuzjastyczne okrzyki zaczęła przydzielać zadania. – Nadzieja, ty przygotujesz z Łusią pokój. Trzeba ładnie posprzątać, przygotować stół, poustawiać talerzyki, kubeczki i sztućce no i jakoś go przyozdobić. A ja zaproszę gości i upiekę ciasto.
-A co będzie robić Malutka? – zachichotała Nadziejka.
- Nati najbardziej pomoże, jeśli nie będzie we wszystkim przeszkadzać – oświadczyła Helena – najpierw trzeba zaprosić gości!
Dziewczynki wspólnie ustaliły, że koniecznie trzeba poinformować obie babcie i obu dziadków. A także ciocie i wujków, i rodzeństwo stryjeczne. Nie zastanawiały się nad tym, że zamierzają zaprosić do małego mieszkania wielką ilość osób. „Jak komuś będzie ciasno, to wyjdzie sobie na balkon…” – pomyślała przelotnie Hela, zapominając, że jest środek zimy i to nie musi być dla nikogo miłe…
Mama widząc wspólne przedsięwzięcie swoich córek nie wtrącała się wcale w ich dyskusję, usłyszała wprawdzie urywki wypowiedzi Heluni (przyjęcie imieninowe, posprzątać i ciasto), ale postanowiła udawać, że ogłuchła, oślepła i nie rozumie, co się obok niej szykuje. Tylko odwołała codzienne zajęcia dziewczynek i z daleka przyglądała się ich pracy, domyślając się jednak, o co w tym wszystkim chodzi. Czekała cierpliwie, aż któraś z córek zdecyduje się jej o przedsięwzięciu powiedzieć, ale dziewczynki przy mamie „nabierały wody w usta” i tylko znacząco uśmiechając się do siebie chichotały pod noskami.
Panny oczywiście od razu z werwą zabrały się do pracy.
Właściwie podział obowiązków był całkiem niepotrzebny, bo i tak siostry wszystko robiły razem. Posprzątały oba swoje pokoje i salon. I łazienkę też, na ile umiały. Poustawiały wszystkie zabawki równiutko na półkach, pochowały ubrania swoje i lalek do szaf, zamiotły podłogi. W salonie ustawiły wokół stołu krzesła i zabrały się szykowanie urodzinowych ozdób, od nowa bałaganiąc wysprzątane podłogi (bo, jak wiadomo, prace plastyczne zawsze najlepiej robi się na podłodze. Kto by tam kłopotał się, żeby wycinanie, klejenie i kolorowanie koniecznie wykonywać na stole). Po wycinaniu, klejeniu i kolorowaniu trzeba było umyć nie tylko podłogi, ale też Natalcię, która najpierw wysmarowała łapki klejem, a potem wsadziła je w kolorowe ścinki i sama wyglądała jak jedna wielka ozdoba z papieru. (Myciem Natalci zajęła się już mama, starannie udająca głuchą i ślepą na wszystkie te niespotykane przejawy twórczości swoich córek.) Po pewnym czasie udało się opanować chaos i usunąć z domu wszelkie ślady po kleju.
We wszystkich tych zajęciach przodowała wielce zaaferowana Helenka, przejęta strasznie tym, żeby wszystko udało się jak najlepiej. Ponieważ jak dotąd wszystko szło według planu, a urozmaicenia życia związane z udziałem w zabawie Nati wszyscy od początku brali pod uwagę, to Hela nie miała na razie powodów do zmartwień. Była bardzo zadowolona ze swoich sióstr i z siebie, dlatego po szaleństwach papierniczych pomogła w sprzątaniu bez narzekania, choć według Planu nie musiała tego robić.
Gdy tylko tata wrócił po pracy do domu, Hela przybiegła do niego z ważną miną i oświadczyła, żeby pożyczył jej telefon, bo ona musi koniecznie zadzwonić. Tata strasznie się zdziwił, ale kiedy Helenka wytłumaczyła, że tu chodzi o zaproszenie gości na przyjęcie-niespodziankę dla mamy, to się zgodził i nawet pomógł jej wykręcać kolejne numery. Ale rozmawiać z każdym po kolei Hela musiała sama, co wcale nie było dla niej takie łatwe, bo nie miała wielkiej wprawy w posługiwaniu się telefonem. Wkrótce udało się jednak do wszystkich zadzwonić i powiadomić ich o przyjęciu. Teraz pozostało tylko szykowanie jedzenia.
Ale nie było łatwe zadanie.
Na początek postanowiła upiec ciasto. „W czasie, w którym ciasto będzie się piekło akurat zdążymy przygotować całą resztę” – zaplanowała rezolutnie. To jednak okazało się dość trudne.
Helenka wiele razy pomagała mamie robić ciasta, więc wiedziała, jak się do tego zabrać. Przygotowała wszystko, co według niej było potrzebne: puszkę z mąką, puszkę z cukrem, wyjęła z lodówki masło oraz cztery jajka i położyła je na stole, wyciągnęła z szafki proszek do pieczenia i mikser, mimo że mama zabroniła jej surowo samej go używać. Ale Hela z czystym sumieniem włożyła mieszadła na swoje miejsce, bo ona tylko przygotowywała sprzęt, jeszcze go nie używała.
- Córeczko, co ty robisz?… - westchnęła mama z rezygnacją. - Przecież nie wolno ci samej używać miksera. Może w czymś ci pomóc? – spytała z nadzieją.
- Nie, mamo! Sama sobie poradzę! Nie pomagaj mi!- krzyknęła lekko zirytowana Hela. Mama zrozumiała, że to poważna sprawa, widząc jej nadąsaną buzię i zmarszczone brwi.
- A nie możesz mi chociaż powiedzieć co się dzieje?- zdesperowana mama usiłowała jeszcze pertraktować.
- Nie! To tajemnica!
Mama poddała się i nie pytała dalej, a Hela wróciła do swojej pracy.
Nie zrobiła jednak nic więcej, bo zaraz odkryła, że jest w kłopocie. Otóż mama, robiąc, ciasto zawsze używała książki kucharskiej, którą Hela również przygotowała na stole w kuchni… Ale to w niczym jej nie pomagało, bo Helenka nie mogła skorzystać z żadnego przepisu umieszczonego w książce. Nie umiała czytać! I nie wiedziała, kogo prosić o pomoc, żeby udało się zachować niespodziankę…
Pomyślała, że może spróbuje zrobić ciasto sama, kierując się wskazówkami mamy, które zapamiętała. Ale tu rozpoczęły się nieszczęścia. Najpierw okazało się, że cukier w puszce się skończył, więc trzeba wyjąć nową torbę cukru i przesypać do puszki. A cukier jak na złość się wysypał i Hela musiała najpierw zebrać z blatu to, co nadawało się do uratowania, a potem zamieść dokładnie podłogę. W tym momencie do kuchni przybiegły Nadziejka z Łusią, a za nimi przydreptała Natalka. Po czym okazało się, że jedzenie bardzo lubi spotkania z podłogą: nagle z blatu stoczyło się jajko potrącone przez pechową puszkę z cukrem, spadło na podłogę, rozbiło się i rozlało w mało apetyczną kałużę, a Helenka znów musiała sprzątać. Tymczasem Nadziejka z Łusią z apetytem wyjadały cukier z puszki, a Nati wdepnęła w niesprzątniętą do końca kałużę z jajka.
-Nati, przestań! Idź stąd! Nadzieja, Łusia pomóżcie mi, zamiast wyjadać cukier!! – zdenerwowała się Helena. Widząc to Mama zgarnęła Natalkę i zniknęła z pola widzenia.
Hela postanowiła, że więcej podłogi sprzątać nie będzie, wsadziła jajka do miski i się zamyśliła. Łusia i Nadziejka stanęły obok i zajrzały do miski.
- Trzeba je obrać ze skorupek – poradziła Łusia.
- Co ty, szalona jesteś? Przecież nie są ugotowane! – zaprzeczyła gwałtownie Nadzieja. – Trzeba przynieść taki wysoki kubek i rozbić jajka, i do tego kubka wrzucić te, no… białko! A do miski żółtko. Tylko, że one są błeee… i się mażą. A poza tym masz za małe rączki – objaśniała fachowo.
- Nadzieja, przestań! Ja muszę pomyśleć – Hela stała patrząc na stół ze zmarszczonymi brwiami.
- A potem musisz to wymieszać mikserem – nie przestała Nadziejka. - W tym wysokim kubku. Aż się zrobi taka piana – spokojnie kontynuowała instrukcje.
- Tak szybko, szybko mieszać! – dodała Łusia. – Tym mikserem! – pokazała mikser i zademonstrowała rączkami, jak to szybkie mieszanie powinno wyglądać. - Ale nie możesz. Jesteś za mała. Nie masz siły, mikser jest za ciężki – Z przekonaniem dodała Łusia.
- No przecież wiem! Przestańcie! – Zniecierpliwiona Hela sięgnęła ostrożnie po mikser i spoglądając przez ramię, czy nikt jej nie nakryje na niecnym czynie ( na szczęście tata wyszedł jakiś czas temu na zakupy, a mama zamknęła się z Natalką w pokoju), spróbowała uruchomić mikser. Niestety, trzymanie miksera, który cały drżał od wirujących szybko-szybko mieszadeł, okazało się być trudniejsze niż się Hela spodziewała. Szybko wyłączyła go i odstawiła na stół.
- Mówiłam. Jesteś za mała – ze smutkiem stwierdziła Łusia.
- Łusia przestań, muszę upiec ciasto dla mamy…
- A poza tym najpierw powinnaś utrzeć masło i cukier – popisała się świetną pamięcią Nadzieja. – I dodać mąkę. O tą – pokazała na puszkę – ale ile? – zamyśliła się. – Musisz ją zważyć. Żeby wiedzieć ile mierzy.
- Ile kosztuje! – sprostowała Łucja.
- Ile waży! – zdenerwowała się Helena. - Niemądre jesteście!
- Sama jesteś niemądra! Ty cebulo – odgryzła się Nadzieja.
- Tak, cebulo! – poparła siostrę Łusia.
- Same jesteście cebule. I buraki – Oświadczyła Helena i ostatecznie wyprowadzona z równowagi tupnęła nogą. I mogłaby z tego nawet wyniknąć bitwa, ale w tym momencie do domu wszedł tata.
- Co tu się dzieje? – zagrzmiał, marszcząc groźnie brwi.
- Tato, muszę jeszcze raz zadzwonić – oświadczyła zdecydowanie Helenka. Postanowiła poprosić Ciocię o pomoc.
Co prawda musiała się Cioci przyznać, że chciała zrobić wszystko sama i jej się nie udało. Trudne było przyznanie się do porażki, nawet wtedy, gdy zamierzony cel był tak wysoki, jak na taką małą dziewczynkę. Helena jednak zawsze była pewna, że jak czegoś chce, to to zrobi. A tu się okazało, że sama sobie nie poradzi. Chociażby dlatego, że piekarnik w domu jest za wysoko! A mama nigdy nie pozwalała zbliżać się dzieciom do gorącego piekarnika i nawet niepokorna Hela nie zrobiłaby tego, mając mamine ostrzeżenia w uszach. Pomoc Cioci okazała się niezbędna.
Helena dobrze wiedziała, do kogo dzwonić, bo Ciocia nigdy jej nie zawiodła. Teraz też od razu do niej przyjechała i razem przygotowały według przepisu z pięknym obrazkiem wspaniałe ciasto na mamy imieniny, a do tego jeszcze zrobiły sałatkę i ciasteczka. Helena cały czas dzielnie pomagała i wypełniała wszelkie polecenia Cioci oraz trzymała się wszelkich zakazów. Wiedziała, że dotyczą one jej bezpieczeństwa i zdrowia, dlatego nawet nie próbowała wtykać rączek do piekarnika. A do robienia sałatki przyłączyły się już wszystkie siostry. Oprócz Natalci, która wraz z mamą została odprawiona na spacer do parku.
Przygotowanie kanapek z masłem, szynką i serem (pokrojonym w plastry jeszcze w sklepie) nie sprawiło już Helence żadnego kłopotu, tak samo naszykowanie picia w dzbanku.
Nasypała też do miseczki cukierki odnalezione w szafce (dobrze o nich wiedziała, bo regularnie je z tej szafki wyjadała) i wysypała słone paluszki do kubka. I oto przyjęcie było gotowe.
I tak, gdy po chwili goście zaczęli się schodzić, Łucja i Nadzieja pełniły honory domu, witając gości w drzwiach i prowadząc wszystkich po kolei do salonu, a potem sadzając na specjalnie dla nich przygotowanych miejscach. Helena zaś objęła rolę głównej kucharki, stawiając na stole z wielkim zadowoleniem sałatkę, kanapki i ciasteczka.
Na sam koniec mama wróciła z parku i od progu została powitana chóralnym „sto lat” wykonanym przez całą zebraną rodzinę. Zdziwiła się i ucieszyła ogromnie, a gdy tylko umyła w łazience swoje i Natalki ręce, oraz jeszcze jej buzię, to posadzono ją za stołem na honorowym miejscu i obsypano prezentami.
Mama nie posiadała się ze szczęścia. Tak samo Helena, widząc jak pięknie udał się jej Plan. Z wielką dumą zaniosła na stół ciasto, w którym tkwiła świeczka. Nikt się nie przejmował tym, że mama ma imieniny, a świeczki dmucha się na urodziny. Symboliczna jedna świeczka (podpalona przez Ciocię) musiała być, a mama musiała pomyśleć życzenie.
Jakie ono było, nikt nie wie, ale w oczach mamy i jej córek widać było wielkie zadowolenie i prawdziwe szczęście, że mają siebie nawzajem i mogą sobie robić piękne niespodzianki.
A goście też nie narzekali, bo ciasto, sałatka, ciasteczka i kanapki były bardzo smaczne.
Zabawa trwała do późnego wieczora i gdy goście już wyszli, to nikt nie zrzędził, że trzeba się od nowa brać za sprzątanie. Po dobrej zabawie dobrze się też sprząta, szczególnie jeśli ma się do tego dobre towarzystwo. A siostry, mama i Ciocia doskonale się czuły ze sobą i nawet sprzątanie dla nich razem było znakomitą rozrywką.
Tak oto wspaniale udały się Najlepsze Imieniny Mamy, zaplanowane przez Helenkę, która przekonała się, że nie wszystko może zrobić sama, ale najważniejsze jest to, że wie, kogo może zawsze prosić o pomoc, żeby wszystko wyszło, jak trzeba.
skomentuj
Komentarze do notki8 |Zgłoś nadużycie
-
@Mida
Super! Jak rozumiem to ty pomagałaś Helence? Ona na pewno będzie pamiętała te imieniny do końca życia. Mnie co prawda podpowiedział Ojciec - chociaż byłam już większa niż Helenka. Rodzice nie poszli na Sylwestra, ale bawili się doskonale w domu. Ja zrobiłam bufet (ze wszystkiego co było w domu) i sprzedawałam za prawdziwe pieniądze! Ojciec fundował Mamie, muzyka grała, wszyscy tzn bufetowa też - tańczyli:))
-
Komentarz z lubczasopisma: Salonik Kameralny
Jejej
Dzielna ta mama, że umiała być taka głucha i ślepa. Ja na widok miksera jednak bym nie wytrzymała.
Zdecydowanie, mama najdzielniejsza.
Nie licząc Helenki, rzecz jasna.
No i Cioci :)
-
Ufko,
taaak, wspomnianą Ciocią mam być ja, gdyż jak wynika z obserwacji, Hela mnie ceni i mi ufa. Chyba :)
Co do meritum, to opowiadanie jest całkiem zmyślone, ogólnie nic takiego się nie wydarzyło (na razie), choć jest to całkiem prawdopodobne, bo Hela ma szalone pomysły i jak na coś wpadnie, to nic jej nie powstrzyma.
Przebieg opowiadania jednakże, okoliczności pryzrody i bohaterów są rzeczywiste. Ciekawa aż jestem, czy Hela ten pomysł kiedyś wcieli w życie, kto ją tam wie ;)
A Twoja historia - genialna ;)
-
Łyżeczko,
dlatego właśnie to opowiadanie zaliczyłabym do kategorii fantastycznych ;))
Mama w wersji codziennej nie byłaby taka głucha i ślepa ;) ale na potrzeby opowiadania... nie pozostało jej nic innego ;D
Ciekawa jestem, jak Hela na to zareaguje ;)
Pozdrawiam
-
Komentarz z lubczasopisma: Salonik Kameralny
Mido
Czy Hela jest najstarsza spośród sióstr?
-
Łyżeczko,
jest druga. Najstarsza jest Nadziejka. Rok różnicy. :)
-
Mido
Tak się zastanawiałam, że drugie dzieci często są bardziej zdecydowane od pierwszych. Pierwsze oczywiście mają inne talenty :)
-
Łyżeczko,
ciekawe, czy faktycznie da się zrobić z tego zasadę ;) u mojego brata na przykład jest na odwrót. Pierwsza ma tyle pewności siebie, że żadne z rodzeństwa jej nie przebije... :)
Pozdrawiam
Piszę w lubczasopismach
-
10.01.2012 22:55
-
20.12.2011 00:11
-
16.12.2011 09:41
-
09.12.2011 02:14
Ostatnie notki
-
HELENKA: NAJLEPSZE IMIENINY NASZEJ MAMY
Opowiadanie dwojga autorów, Midy i NinyNatalii ( www.edudomowa.blogspot.pl ), mamuśki opisanych panien ;)) ...
10.01.2012 22:51 8 -
RÓŻYCZKA TANCERKA I RÓŻOWE BALETKI
Mała Różyczka była bardzo rezolutną i bystrą dziewczynką. Uwielbiała się śmiać i z każdym chętnie...
19.12.2011 23:33 2 -
Moja "Kolęda Nocka" kiedyś i dziś
Miałam szczęście: jeszcze jako dziecko poznałam "Kolędę Nockę" Ernesta Brylla i Wojciecha...
16.12.2011 09:39 5
Moje ostatnie komentarze
-
ciekawe, czy faktycznie da się zrobić z tego zasadę ;) u mojego brata na przykład jest na...
15.01.2012 00:56
-
jest druga. Najstarsza jest Nadziejka. Rok różnicy. :)
13.01.2012 23:10
-
dlatego właśnie to opowiadanie zaliczyłabym do kategorii fantastycznych ;)) Mama w wersji...
11.01.2012 22:57
-
taaak, wspomnianą Ciocią mam być ja, gdyż jak wynika z obserwacji, Hela mnie ceni i mi ufa....
11.01.2012 22:53
-
piękna! Wszystkiego najlepszego Asiu ;)) (a w wolnym czasie zapraszam do moich bajek,...
26.12.2011 16:29
Najpopularniejsze notki
-
NADZIEJKA I SMOK
komentarze: 18
-
Takie tam z życia wzięte. Szukając "cosia"
komentarze: 9
-
HELENKA: NAJLEPSZE IMIENINY NASZEJ MAMY
komentarze: 8
-
Chwile samotności jako terapia uzdrawiająca
komentarze: 8
-
Moja "Kolęda Nocka" kiedyś i dziś
komentarze: 5
Aktywne dyskusje
-
HELENKA: NAJLEPSZE IMIENINY NASZEJ MAMY
komentarze: 8ostatnio: MIDA
-
Moja "Kolęda Nocka" kiedyś i dziś
komentarze: 5ostatnio: MIDA
-
RÓŻYCZKA TANCERKA I RÓŻOWE BALETKI
komentarze: 2ostatnio: MIDA
-
Bo ja nigdy nie przestanę pisać... IV urodziny bloga
komentarze: 4ostatnio: MIDA
-
NADZIEJKA I SMOK
komentarze: 18ostatnio: MIDA
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- **ANNUMI** 58 77
- AgnieszkaZet 69 2545
- Alga. 593 7804
- Almanzor 200 5276
- Asia Rysowniczka 47 69
- blueslover 254 1440
- Boanerges 457 2389
- bufon 315 8042
- Cezary Krysztopa 1399 37144
- classical_blueslover 155 290
- Ellenai 24 1511
- follow 120 4436
- Gadowski 263 1834
- Grzegorz Wszołek - gw1990 911 22441
- hildegarda 66 1680
- Hiu Grant Ziem Odzyskanych 214 898
- Jachoo 48 377
- julll 56 992
- kaminskainen 370 1839
- Katrine 151 10777
- Krzysztof Kłopotowski 318 2225
- Krzysztof Leski 3086 50967
- ks. Andrzej Godyń SDB 31 369
- kuzynka.edyta 36 5355
- Maget 23 191
- marywww 20 163
- Mida 153 1755
- Młoda Polka 49 443
- Nathii M. 120 3234
- odys 62 1419
- Pani Łyżeczka 299 5963
- Penelopa 14 290
- porciak 97 423
- Sosenka 450 8274
- Susełek 42 847
- Trucker hiob 270 396
- wenhrin 99 1264
- wiedźma Margo 98 4945
- Zofia Pawłowska 48 32
- ZuzkaW 23 144

